Uncategorized

Poznajcie Pneumomanię!

Portrety, smutne misie, co znowu? Pneumo…co? Tak, wiem, trochę brzmi jak rozdwojenie, a nawet potrojenie jaźni, gdy za każdym razem publikuję zupełnie inne rzeczy.

Kiedy zakładałam bloga, a wcześniej Instagram @mo.illu, miałam w założeniu publikowanie na nich prac jednego rodzaju. Każdą w tym samym, spójnym stylu. Prawda jest taka, że choć próbuję od lat uprościć portrety, które rysuję, ostatecznie niezadowolona z efektów końcowych, wracam do podstaw i tworze je zgodnie z moimi wcześniejszymi przyzwyczajeniami. Tak samo, nie potrafię odejść od mojego ulubionego rodzaju rysunków. Konkretnie chodzi mi o wymyślone słodkie zwierzaki, takie jak Sad Bears, czy inne podobne postacie, które czasami przelewam na papier. Uwielbiam je szczególnie, dlatego że od początku do końca powstają w mojej głowie, nie są odtwórcze i umiem narysować je w każdej możliwej sytuacji, w każdym przedstawieniu, jakie tylko sobie wymarzę. Nie ukrywam, że przy portretach posiłkuję się zdjęciami, lub żywą osobą siedzącą w pobliżu – rysowanie z natury zawsze będzie odtwarzaniem (choć też podstawą rysunku). Przy moich „stworkach” mogę pozwolić swojej fantazji na wszystko, a w portretach – nie potrafię. Przyznaję się bez bicia.

Zrzut ekranu 2018-11-26 o 18.53.01

A co z tą Pneumomanią?

Pneumomania powstała długo przed jakimkolwiek moim portretem, misiem, czy inną ilustracją. Rysowałam stworki, mocno inspirowane japońską kulturą (w podstawówce nawet byłam przez baaaaardzo krótką chwilę fanką rysowania mangi – to powinno raczej pozostać tajemnicą) w każdej możliwej chwili, na każdej możliwej rzeczy. Gdy jeszcze digart istniał, wrzucałam tam skany moich prac (tak, nie miałam wtedy tabletu graficznego). Konsekwentnie wciskałam je w każdy możliwy projekt. Gdy broniłam dyplom z grafiki warsztatowej, źle wytrawiłam blachę, ale ostatecznie moje Pneumokoki są widoczne na mojej akwatincie/akwaforcie. Były ze mną zawsze i choć czasem je zaniedbuję, ciągle o nich pamiętam. Zabieram je ze sobą do każdego kraju na świecie, fotografuję, rysuję, gdy tylko mam okazję. Może nawet udało wam się kiedyś na nie wpaść, czasami przykleją się do jakiejś ściany (same rzecz jasna).

Dlaczego Pneumokoki? Genezy tej nazwy nie umiem przytoczyć, mieszkałam w internacie i miałam szesnaście lat, gdy je nazwałam. I tak zostało. Chciałam je wam dzisiaj przedstawić, bo obok innych prac, będę je tu pokazywać raz na jakiś czas (głównie przy podróżach). A w tej notce ich przedsmak 🙂

Pneumomania
Meksykańskie Pneumokoki? Proszę bardzo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: