art

Kim była Simonetta Vespucci i jak wyglądałaby teraz?

O Simonecie Vesspucci usłyszałam pierwszy raz w kontekście renesansowego malarza Sandro Botticellego. Była jego muzą i to ją możemy podziwiać na stworzonych przez niego dziełach, między innymi na Narodzinach Wenus w Uffizi. Boticceli mieszkał i tworzył we Florencji, tam też poznalibyśmy Simonetę w XV wieku. Jak wyglądałaby mieszkająca nie we Włoszech, a w Polsce i to w XXI wieku?

Zacznijmy od tego, kim jest nasza główna bohaterka. By nie parafrazować podręczników do historii sztuki, tylko w skrócie przedstawię wam postać Włoszki, która skradła serce wszystkim mężczyznom Florencji. Do miasta przybyła z Genui po ślubie z Markiem Vesspuccim, którego podobno kochała, ale najwyraźniej nie aż tak mocno by pozostać mu wierną. Była kochanką Giuliano de Medici, który składając jej hołd przed turniejem rycerskim, zapewnił jej sławę i karierę florenckiej celebrytki (w tamtych czasach ładniej zwaną – muzą). Miała wtedy zaledwie siedemnaście lat i choć nie żyła długo – umarła kilka lat później na gruźlicę – zdołała zostać wielokrotnie sportretowana przez wspomnianego już Boticelliego (który kochał się w niej platonicznie) oraz Piera di Cosimo. To obraz Piera zainspirował mnie do wzięcia udziału w wyzwaniu #drawitinyourstyle. Z pewnością widzieliście gdzieś jego reprodukcję, pojawia się w niejednym podręczniku.

Piero di Cosimo – Portret Simonetty Vespucci, 1480, tempera na drewnie, 57 × 42 cm, Musée Condé w Chantilly

Simonetta była jednogłośnie uznana za królową piękności, miss Włoch. Kogo uznajemy za królową piękności teraz? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo gustów jest tyle ilu ludzi. Kim inspirowałby się Botticelli, gdyby na przykład był znanym w tych czasach fotografem pracującym w Polsce (mówilibyśmy na niego Olek Baryłka, bo właśnie to oznacza jego imię i nazwisko przełożone na polski)? Biorąc pod uwagę, że siedząca na trybunach w 2012 roku Natalia Siwiec, wielokrotnie poprawiana przez chirurgów medycyny estetycznej, została okrzyknięta miss Euro, a na Instagramie kariere robią instamodelki z makijażami inspirowanymi Kim Kardashian, nie stawiałabym na naturalną piękność. Patrząc na współczesny świat, po którym coraz częściej spacerują klony wyglądające zupełnie tak samo, i nastolatki przykrywające swoje twarze centymetrami podkładów i kosmetyków do konturowania, ciężko o inny obraz Simonetty. Myślę, że współczesna Pani Vespucci na wzór #instagirl miałaby tlenione blond włosy, koniecznie z doczepkami. Rzęsy co trzy tygodnie dopełniałaby u ulubionej kosmetyczki. Usta oczywiście miałaby wydęte dzięki wypełniaczom, a twarz idealnie proporcjonalną po spotkaniu z igłami wypełnionymi kwasami, czy botoksem. W ubrania zaopatrywałaby się w sieciówkach, choć torebkę koniecznie musiałaby kupić u Michaela Korsa. Marzyłaby o prawdziwej karierze, najlepiej modelki jak Bella Hadid, ale że brakowałoby jej co najmniej pięciu centymetrów wzrostu, postawiłaby na bycie influencerką.

Czy chciałabym być taką Simonettą? Może tak, ale totalnie nie umiem zostać girly girl, raczej celuję w bycie girl boss. Wolałabym być znana ze swojej pracy, ilustracji, dokonań, czegokolwiek innego niż wygląd. I choć dbam o siebie, robię makijaż, i lubię wyglądać atrakcyjnie, daleko mi do Kylie Jenner. Każdy czas ma swoje ideały i choć te współczesne nie odpowiadają mojemu wyobrażeniu o sobie, nie chcę ich krytykować. Gdy rysowałam Simonettę XXI wieku nie myślałam o naśmiewaniu się z kobiet, które tak właśnie chcą wyglądać. Narysowałam ją taką, bo tak w dzisiejszych czasach wygląda wiele kobiet, które czują się piękne i za piękne są uważane. Kobiety poprawiają swoją urodę by osiągnąć „ideał”. Czy dobrze? Nie wiem, grunt to nie przesadzić. A social media do tej przesady coraz częściej nas przekonują promując takie Simonetty. Może za kilka lat to natura będzie pożądaną cechą, z okładek kolorowych magazynów znikną wygładzone twarze? Co wtedy z wszystkimi „poprawionymi” osobami? Zostaną po nich tylko zdjęcia w sieci, tak jak obrazy z Simonettą, tyle że opatrzone hasztagiem #instagirl.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: