Lifestyle

Superbohaterki mojego dzieciństwa

Moją pierwszą miłością był zorro, ten z kreskówki. Gdy rodzice wychodzili z salonu po kryjomu całowałam telewizor. To taka moja mała (teraz już nie) tajemnica. Byłam szczęśliwym dzieckiem, uwielbiałam bajki, książki, telewizję. W wolnych chwilach rysowałam, bawiłam się pluszakami i marzyłam o tym, że gdy dorosnę, będę taka jak Britney Spears.

Gdy myślicie o swoim dzieciństwie, który z bohaterów książki, kreskówki, serialu, czy filmu przychodzi wam na myśl pierwszy? Którą gwiazdę muzyki uwielbialiście? Jakie macie skojarzenia z dzieciństwem? Czy zastanawialiście się, jak wyglądałoby wasze życie, gdybyście któregoś dnia nie trafili na jakąś książkę/film/piosenkę? A może nic takiego nie wpłynęło na was? Ja zdecydowanie potrafię wymienić kilka postaci, które pokochałam swoim dziecięcym, a później nastoletnim sercem. Jak każda nastolatka zaczytywałam się w książkach J.K. Rowlling, marzyłam o magicznym świecie Harrego Pottera, chciałam mieć głos Christiny Aguilery, tańczyłam do piosenek Spice Girls (z koleżankami z bloku tworzyłyśmy nawet swoje układy). Mam o wiele więcej wspomnień związanymi z tamtymi czasami, ale do kilku postaci mam szczególny sentyment. Są to moje superbohaterki. Dlaczego super?

Ania z Zielonego Wzgórza

Książki w dzieciństwie kojarzyły mi się z lekturami szkolnymi, czyli z przymusem. Nic przyjemnego. Gdy moja mama podsunęła mi pod nos stare, zniszczone wydanie Ani z Zielonego Wzgórza autorstwa Lucy Maud Montgomery, myślałam, że oszalała. Czemu mam czytać coś, co nie jest na liście lektur? Mama opowiedziała mi, że w młodości żyła tą książką i losami głównej bohaterki. Postanowiłam spróbować przeczytać ten, jak mi się wtedy wydawało, obszerny tom. I wpadłam po uszy. Ania była pierwszą przeczytaną w całości przeze mnie książką (pomijając Dzieci z Bullerbyn i inne szkolne lektury). I to dzięki Ani, która miała wybujałą wyobraźnię i była nietuznikową postacią, pokochałam czytanie. Dokładnie wtedy zaczęłam mówić, że jestem molem książkowym i sięgać po kolejne tomy z biblioteki mojej mamy. Teraz wróciłam do mojej ulubionej postaci z dzieciństwa, a to za sprawą serialu Netflixa. Serialowa Ania bardziej odpowiada moim dziecięcym wyobrażeniom o bohaterce lektury niż ta, którą grała Megan Follows w pierwszej ekranizacji. Chociaż tamten film również kochałam, to z większą przyjemnością patrzę na Amybeth McNulty grającą w Ania, nie Anna. Superbohaterka Ania z Zielonego Wzgórza, dlaczego? Bo dzięki niej kocham książki.

Ania z Zielonego Wzgórza

Hermiona Granger

Byliście może kujonami? Ja tak. Płakałam za każdym razem, gdy dostałam ocenę dostateczną (niższych nie miałam). Najgorszą tragedią było dla mnie przyjście do szkoły nieprzygotowaną. Na szczęście w pewnym momencie mojego życia to przeszło i przestałam nerwowo podchodzić do spraw edukacji, ale w podstawówce, jak rasowy kujon, nie miałam życia. Prymusi nie mają lekko, zwłaszcza gdy ciągle się stresują i ryczą przed sprawdzianami. I tu z ratunkiem przyszła do mnie Hermiona Granger, bohaterka, której chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Pomogła mi nie myśleć o tym, że w szkole jestem wyśmiewana, bo stresuję się ocenami. Ona też chciała wiedzieć wszystko i recytowała z pamięci podręczniki. Miałam wspólną cechę z cenioną przez wszystkie dzieciaki postacią.

HermionaGranger

Britney Spears

Oops… I did it again – śpiewałam, choć nie znałam angielskiego. Nie wiedziałam, o czym są piosenki mojej idolki, ale czy to było ważne w latach 90-tych? Nie dla mnie. Pierwszą płytę piosenkarki dostałam od cioci w paczce z USA, kolejną kupiłam już będąc w Chicago, kalecząc angielski przy kasie w Targecie. Znałam na pamięć każdy jej kawałek. Słuchałam dniami i nocami, a z gazet wycinałam wszystkie wzmianki o mojej ukochanej piosenkarce, by później dumnie trzymać cały segregator pełen wycinków na honorowym miejscu w swoim pokoju. Britney była tylko kolejnym produktem muzycznym, gwiazdką pop. Dla mnie jednak w pewien sposób stała się superbohaterką, tak po prostu, bez większego powodu. Do tej pory mam do niej sentyment, a każdy kto zna mnie prywatnie, przynajmniej raz słyszał moje wykonanie Hit me baby one more time.

Britney Spears

Kogo zabrakło na tej liście? Dorastaliście w latach 90-tych i macie swoje superbohaterki? Dajcie znać, kogo byście z chęcią dopisali. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: