GOING SOLO – Dlaczego lubię podróżować sama?

Bywam egoistyczna (jak każdy z nas). Zwłaszcza, gdy chodzi o podróżowanie. Nie jestem typem turysty, który biega cały dzień po mieście, by zobaczyć jak najwięcej. To nie tak, że nie chcę wykorzystać wyjazdu na sto procent. Ja po prostu chcę go wykorzystać na swój sposób. Zdwiedzać swoim rytmem. To główne powody, dla których najczęściej podróżuję sama.

Jest mi trudno znaleźć swoją podróżniczą bratnią duszę. Osobę, której zależy na tym samym co mi. Nie mogę powiedzieć, że gdy wyjeżdżałam z koleżanką lub kolegą do nieznanego mi wcześniej miejsca, było źle. Było wspaniale. Myślałam tak, dopóki nie przekonałam się, że podróżowanie solo, to jest to, co sprawia mi największą przyjemność. Gdy jeżdżę sama, mam większe pole do popisu, mogę robić wszystko to, na co mam ochotę bez komplikowania życia innej osobie. Lubię swoje towarzystwo. Jestem przyzwyczajona do robienia wszystkiego w pojedynkę, może dlatego nie przeraża mnie perspektywa podróży bez kompana?

Kilka lat temu byłam w Londynie z koleżanką, która założyła, że musimy w trzy dni przejść wszystkie punkty zaznaczone na turystycznej mapie miasta. Wstawałyśmy o świcie, wracałyśmy do wynajętego hotelu późno w nocy. Moja towarzyszka nie chciała stracić ani minuty w mieście, do którego przyleciała pierwszy raz w życiu. Ja patrzyłam na to trochę inaczej. Chciałam zobaczyć możliwie jak najwięcej, ale też cieszyć się chwilą w obcym miejscu, a w biegu bylo o to trudno. Nie poszłam wtedy do Tate, choć sztuka interesuje mnie bardziej niż muzeum figur woskowych, do którego trafiłyśmy. Moja koleżanka „oglądanie bazgrołów współczesnych artystów” uznała za stratę czasu. Poddałam się, bo założyłam, że przecież zawsze do Wielkiej Brytani mogę wrócić i nadrobić zaległości. I tak też zrobiłam. Przyjechałam do Londynu kilka lat później, sama. Teraz mogę to powiedzieć: Tate jest świetnym miejscem, polecam!

Sama w Londynie – zdjęcie zrobiła mi przypadkowa osoba stojąca obok mnie 🙂

Wyjazd do Londynu z koleżanką mimo wszystko wspominam dobrze, ale nie tak dobrze, jak mój powrót do Anglii i inne wyjazdy bez znajomych. Trzy lata temu wyruszyłam do Barcelony, mojego podróżniczego marzenia. Chciałam tam jechać, bo na dyplomie z histroii sztuki szczęśliwie trafiłam na pytanie o secesję Gaudiego. Marzyłam o tym, by w końcu zobaczyć dzieła tego artysty na żywo. To była moja pierwsza podróż solo. Kupiłam bilety lotnicze, wynajęłam nocleg w dzielnicy Gotyckiej i bez większych planów poleciałam do Hiszpanii. Pierwszego dnia zobaczyłam Casa Mila i Casa Batllo. Następnego odwiedziłam muzeum Picasso. Nie weszłam do wnętrza Sagrady Famili, wystarczyło mi to, że widziałam ją z zewnątrz. Może wiele straciłam, ciężko mi to ocenić, ale przerażał mnie tłum i kolejka do wejścia. W zamian za to wynajęłam rower i jeździłam uliczkami pomiędzy secesyjnymi kamienicami. Pozwoliłam sobie się zgubić i odkrywać piękno miasta. Wieczór spędziłam na plaży słuchając szumu fal i relaksując się.

Zdjęcie z Barcelony zrobione selfie stickiem (tak, byłam kiedyś szczupłą blondynką).

Gdy zabrakło mi towarzystwa otworzyłam się na poznawanie lokalnych ludzi. Zapytałam grupkę osób stojącą na Placu Katalońskim, gdzie warto się udać tego wieczoru. Po krótkiej rozmowie, gdy dowiedzieli się, że jestem w Hiszpanii sama, zaproponowali mi, ze zabiorą mnie na krótki spacer i pokażą mi mniej turystyczne miejsca. Tego samego wieczoru poszliśmy razem do pubu, na środku którego zrobiona była prawdziwa rampa, a jego ściany „ozdobione” były połamanymi deskami skateboardowymi. Przez chwilę więc miałam towarzystwo lokalnych mieszkańców, a w pozostałe dni nie musiałam na siłę chodzić w miejsca, w które nie chciałam wejść, mogłam spędzicz czas po swojemu. Odpoczełam. Pierwszy raz po wakacjach wróciłam do domu wypoczęta.

Lokalni mieszkańcy Barcelony, których poznałam podczas swojego wyjazdu.

Prawdziwym plusem podróżowania solo jest dla mnie elastyczność. Jedziesz kiedy chcesz, gdy tylko masz wolne i chęci i środki finansowe. Nie musisz liczyć się z terminem urlopu potencjalnego kompana (który jak to w życiu bywa, często nie pokrywa się z twoim wakacyjnym czasem). Od niedawna mam wolny zawód, więc o terminie mojego wyjazdu decyduje głównie cena biletów, nie dni urlopowe przyznane przez szefa. To bardzo wygodne. Mogę też dostosować się do terminu wygodnego innej osobie, jednak ten często jest odległy, lub zwyczajnie mi nie odpowiada z innych względów. Sami pewnie wiecie, że nie zawsze jest łatwo znaleźć wolny czas nawet na krótkie spotkanie ze znajomymi, a co tu mówić o wspólnym wyjeździe.

Kolejna ważna dla mnie sprawa to hotele. Lubię komfort. Dawno wyrosłam z budżetowych opcji, pokojów w mieszkaniu współdzielonym z innymi turystami na airbnb, czy coachsurfingu (tego w życiu nie próbowałam). Rozumiem, dlaczego ludzie wybierają tańszą opcję. Ostatecznie w hotelu spędzają najmniej czasu, więc nie potrzebują luksusów. Rozumiem też, że wolą wydać pieniądze na rozrywkę, wejścia do muzeów/innych miejsc. Ale ja cenię sobie wygodę, lokalizację i wygląd miejsca, w którym się zatrzymuję. W podróżowaniu solo wygodne jest to, że mogę wybrać hotel spełniający moje wymagania i nie muszę negocjować tego z współtowarzyszem. Jeszcze niedawno wybierałam najtańszą opcję (pamiętny brudny i zarazem baaaardzo tani pokój w Madrycie) i wcale mi to nie przeszkadzało. Jednak jakoś z wiekiem mi to przyszło, że stałam się bardziej wygodna. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – jak raz zatrzymasz się w wygodnym miejscu, nie chce ci się wracać do słabszych opcji. Korzystając z programów lojalnościowych często udaje mi się znaleźć dobry hotel za korzystną cenę. Przykładowo, w Toruniu wynajęłam ładne mieszkanko na airbnb na samym Starym Mieście za jedyne 24 zł. Miałam zniżkę w wysokości 150 zł za polecenie airbnb znajomym (jeśli jeszcze nie wykorzystaliście pierwszego noclegu na AIRBNB kliknijcie w ten link, a sami dostaniecie 100 zł gratis na pierwszy wyjazd). Podobnie było zresztą z bookingiem i moim noclegiem w pięciogwiazdkowym InterContinentalu w Warszawie. (Tu też macie link do booking.com z 50 zł zniżki).

Intercontinental w Warszawie

Podróże niedawno zaczęłam traktować służbowo. Dlatego też wyjazd w pojedynkę jest dla mnie łatwiejszy. Przykładowo, pisze tą notkę siedząc przy biurku w hotelowym pokoju w Tajpej. Nie wyobrażam sobie robić czegoś takiego spędzając czas na wyjeździe z towarzyszem. Byłoby mi głupio rezygnować ze wspólnych chwil na rzecz pracy. Umiem sobie wyobrazić, jak czułby się mój kompan, który chciałby gdzieś ze mną iść, a ja mówiłabym mu: jeszcze sekunda, tylko skończę post na bloga. Wiem, wiem, niektórzy są wyrozumiali, ale tu chodzi o mnie i o to jak mogłabym się z tym czuć. Fatalnie.

CitizenM hotel w Tajpej – miejsce, z którego dzisiaj piszę ten post

Żeby nie było tak kolorowo – wyjazd solo ma też swoje wady. Nie dzielisz z nikim wspomnień, nie usiądziesz z kimś bliskim w przyszłości i nie pogadasz o tym, co robiłaś w Barcelonie, na plaży, czy w Nowym jorku. Co najwyżej możesz komuś opowiedzieć swoje przeżycia, które dotyczą tylko ciebie. Kolejna wada – dość banalna – masz mało zdjęć, chyba, ze prosisz przechodniów o fotki (które jak z doświadczenia wiem, do niczego się nie nadają). Inna – bezpieczeństwo. Nie od dziś wiadmo, że w towarzystwie bezpieczniej. Zwłaszcza, gdy jesteś kobietą. Marze o niektórych destynacjach, jednak sama nie odważę się tam jechać. Nigdy nie pojadę sama do Meksyku, o którym marzę od dawna. Nie wyobrażam sobie też wyjazdu do Turcji bez kompana (najlepiej kompana płci męskiej). Dlatego nie każdy mój wyjazd mogę podpisać dodając hashtag #goingsolo.

Jak się już pewnie domyślacie, nie byłabym dobrą towarzyszką podróży. Lubię swój rytm, pracuję na wakacjach, nie pojadę stopem, ani nie będę spała w namiocie (no chyba że w Chałupach, albo na Mazurach! W tych miejscach bardzo chętnie!), chcę poznawać lokalnych ludzi i czasami wrócić do hotelu na krótką, albo nawet dłuższą drzemkę. Nie chcę nikomu narzucać swoich upodobań, ani nikogo męczyć swoim marudzeniem. Dlatego nie naciskam, kupuję bilet, wsiadam w samolot, pociąg, samochód lub inny środek transportu i po prostu jadę solo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s