Freelance

Dzień z życia freelancera #1

Wiecie, że mimo wolnego zawodu, codziennie wstaję o 6 rano? Po co? Przecież „nie mam pracy”. To złudne stwierdzenie. Zobaczcie, jak wygląda mój przykładowy dzień, a przekonacie się, że od kiedy odeszłam z pracy na etat, pracuję więcej niż 8 godzin dziennie.

06:00 Otwieram oczy i zanim wezmę prysznic, wskakuję w dres, by moja ukochana Kluska nie musiała za długo czekać na swój pierwszy tego dnia spacer. First things first. Mój pies, to na równi z kotami, najważniejsza istota w moim życiu (ręka do góry, kto tak jak ja, kocha zwierzęta!).

06:40 Woda z cytryną, lekkie śniadanie i w drogę na… tu was zaskoczę, trening. Nie, nie jestem fit laską, wręcz przeciwnie. Nie ćwiczę, by mieć mięśnie lub być super szczupła. Lubię swoje ciało, a trening raz na jakiś czas pomaga mi w utrzymaniu dobrej kondycji – również tej psychicznej. Lubię się poruszać, ale zazwyczaj wybieram nie aktywność fizyczną, a intelektualną. Częściej spotkasz mnie w bibliotece niż na siłowni.

9:00 Pierwsze spotkanie tego dnia. Śniadanie (w moim wypadku już drugie) z wspaniałą Sandrą. Umówiłam się z nią, by przekazać jej dwa moje printy na aukcje, która będzie częścią wydarzenia, które odbędzie się za dwa dni tj. 28 września 2019 roku w Plenum w Gdańsku (ul. Elektryków). Będzie to pokaz bodypositive, w którym wezmą udział modelki plus size oraz o niekonwencjonalnym typie urody. Celem aukcji jest pomoc na rzecz oddziału dziecięcego szpitala psychiatrycznego na Srebrzysku. Organizatorem akcji jest fundacja Aż Sobie Zazdroszczę. Jeśli jesteście zainteresowani tu link do wydarzenia. Może się tam spotkamy!

W między czasie: Wrzucam zdjęcia na Instastory, na facebookowej stronie też dodaję post. Przygotowuję też następne, które dodadzą się automatycznie w kilku najbliższych dniach.

13:00 Kolejne spotkanie, tym razem nie z klientem, a z osobą, która pomaga mi ustalić formę prawną mojej działalności. Nadal nie wierzę, że do niedawna nie miałam pojęcia, jak wystawiać faktury, rachunki i opłacać podatki. Po tym spotkaniu czuję się jeszcze bardziej dorosła i mądra, bo wiem, jak dalej pracować. Dla was to prawdopodobnie dobra wiadomość, planowany sklep i moje projekty, nad którymi pracuję od jakiegoś czasu, niedługo ujrzą światło dzienne. Wcześniej bałam się przekroczyć dopuszczalną kwotę wolną od podatku. (Pamiętajcie, nieznajomość prawa szkodzi). A dziś mogę odhaczyć na swojej liście celów kolejną pozycje: Założenie firmy przed trzydziestką.

14:00 Przerywnik: wracam na chwilę do domu, odstawiam auto i wyprowadzam psa na kolejny, tym razem prawie godzinny spacer (wiecie już, kto rządzi moim życiem?). Zabieram ją na pobliską plażę. Jak ja się cieszę z tego, że nadeszła jesień – mniej ludzi na plaży to radość dla mojej Kluski. Po spacerze odświeżam się i pędzę dalej, tym razem rowerem miejskim na Stare Miasto.

W między czasie: Odpisuję na wasze wiadomości i maile. Na wszystkie pytania staram się odpowiadać na bieżąco. W zasadzie zawsze jestem online. Z moją znajomą śmiałyśmy się ostatnio z tego, że jeśli kiedykolwiek będzie w zagrożeniu, nie zadzwoni do najbliższych, a do mnie, bo ja jako jedyna zawsze mam pod ręką telefon i zawsze odpisuję na wiadomości po sekundzie. Coś w tym jest, ale… od niedawna korzystam z telefonu służbowego, i staram się wprowadzić do swojego życia zasadę, że pracuję w określonych ramach czasowych, a przynajmniej w tych ramach odbieram telefon i odpisuję na wiadomości.

15:00 Czas na… wykonywanie projektów. Siadam w kawiarni (tak, uciekam z biura, bo za oknem nadal mam rusztowania i robotników, nie umiem pracować przy dźwiękach wiertarki). Następne kilka godzin poświęcam realizacji zamówień. Zazwyczaj robię to rano, ale dziś w związku ze spotkaniami, przełożyłam to na popołudnie. Aktualnie pracuję nad trzema projektami jednocześnie. Uwielbiam tą część swojej pracy, bo jest to część najbardziej twórcza. O efektach niebawem na blogu w dziale #mojapraca.

W między czasie: notuję to wszystko, by niedługo wrzucić na bloga ten post. Zdjęcia, które robię, staram się obrabiać na bieżąco w Lightroomie na telefonie (polecam z całego serca).

19:00 Jest wieczór, a mi zostało klika szkiców do poprawki, ale… jutro też jest dzień. Kolejny spacer z Kluską i czas na spotkanie z przyjaciółmi – relacji z nimi nie można zaniedbywać, nawet jeśli ma się zadatki na pracoholika.

22:30 Powinnam już spać, ale… zanim zasnę, mam zamiar przeczytać przynajmniej jeden lub dwa rozdziały jednej z książek leżących na stoliku nocnym. No i jak co wieczór, w notatkach na telefonie robię listę rzeczy do zrobienia jutro. Dopiero wtedy mogę spać spokojnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: