Niezwykłe Muzea Podróże Węgry

Najbardziej #instagramable miejsca na świecie – Budapeszt

Instagramable – to zdecydowanie słowo roku 2019. Wiedzieliście, że teraz przed wyjazdem do nowego miejsca, nie wyszukuje się już atrakcji turystycznych w przewodnikach, a googluje się najbardziej instagramable miejscówki? Nie? W takim razie używacie zdecydowanie za mało Instagrama (albo jeszcze nie zwariowaliście). Żyjemy w czasach wyścigu o lajki, więc wydawać by się mogło, że nie powinnismy być zdziwieni takim obrotem spraw. Budapeszt jest pierwszym miastem, które wzięłam pod lupę pod kątem upiększenia swojego feedu. To co znalazłam w mieście, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Gdy spacerowałam jedną z ulic po stronie Pesztu, wpadłam na ogłoszenie miejsca o wdzięcznej nazwie Museum od Sweets And Selfies. Serio, takie miejsca powstają naprawdę. Świat oszalał. Nie mogłam przejść obok tego obojętnie i nie wejść do środka.

Mogłoby się wydawać, że w mieście takim jak Budapeszt, nie brakuje miejsc, w których można zrobić sobie piękne zdjęcia. Wystarczy przejść się w kierunku jednego z mostów, zamku, baszty rybackiej, czy term. Nie muszę chyba nawet wspominać o widoku z góry Gellerta, który rozpościera się na całe miasto. A jednak, okazuje się, że to za mało i ktoś, kto zdecydowanie ma głowę do interesów, wpadł na pomysł utworzenia w tym pięknym mieście muzeum selfie.

Co prawda ta nazwa wprowadza nas w błąd, bo wspomniane miejsce nie ma nic wspólnego z „muzeum”. Nie znajdziemy tam informacji o selfie i żadnych historycznych, edukacyjnych nawiązań. Jednak czy ludziom, którzy dbają tylko o ilość serduszek pod zdjęciem, potrzebna jest wiedza? Wystarczy, że będą mogli skorzystać z dostępnych jedenastu sal, pełnych dobrze oświetlonych instalacji, w których można do woli fotografować swoją twarz.

Za wstęp trzeba zapłacić około 3000 forintów, czyli na nasze około 45 złotych (tak wiem, jest to szalona kwota, mówiłam, ktoś tu ma głowę do interesów) i w zamian spędzić tam 90 minut na pstrykaniu sobie fotek.

Ja musiałam ograniczyć się do robienia zdjęć telefonem przy użyciu samowyzwalacza i to bez statywu – nie byłam przygotowana na tego typu atrakcje turystyczne (do wczoraj nie wiedziałam o ich istnieniu). Przy tak niewielkich możliwościach udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć, które na pewno wzbudzą ciekawość odbiorców, więc jeśli wy postanowicie szarpnąć się i skierować się w to samo miejsce (pamiętajcie, zdjęcia z widokiem na Parlament od dziś są passé), koniecznie zbierzecie się tam ze swoim fotografem – gwarancja pięknego feedu.

Mimo że różowy jest moim ulubionym kolorem, a ten dominuje w owym muzeum, i przy ustawaniu co chwila do telefonu i uruchamianiu samowyzwalacza, bawiłam się conajmniej, jak przy nagrywaniu teledysku (raz w życiu poczuć się jak Madonna – bezcenne), to i tak uważam, że istnienie tego miejsca jest a b s u r d a l n e. No ale… jest popyt, jest podaż. Ostatecznie sama dołożyłam cegiełkę do tego biznesu kupując bilet (a teraz też pisząc ten post).

Wygrywam teraz zdjęciem profilowym na fejsie. Jeśli chcesz mi dorównać, kieruj się na ulicę Paulay Ede 43, Budapest 1061

3 komentarze

Odpowiedz na Gabriela Jaworska Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: