Podróże Polska

Pomorze: Hel poza sezonem

Hel jest jednym z chętnie odwiedzanych miejsc w Polsce w sezonie wakacyjnym. Mimo że mieszkam blisko, wcześniej byłam w nim zaledwie dwa razy i to dawno temu. Jakie wrażenie zrobił na mnie jesienią?

Zazwyczaj, gdy turyści opuszczają miejscowości, które tłumnie odwiedzają w wakacje, te stają się jeszcze bardziej urokliwe. I owszem plaże Helu bez parawanów prezentują się pięknie, ale… samo miasto nie zachwyca. Nie jest najpiękniejsze, biorąc pod uwagę jego architekturę. Wygląda jak jedno z wielu brzydkich, polskich miasteczek. Dwie z restauracji, do których trafiłam, też wydały mi się uśpione po sezonie. Na kawę i ciastko czekałam pół godziny, a wcześniej conajmniej kwadrans, zanim dostałam kartę. Nie mogły też pochwalić się menu dostosowanym diecie wegetariańskiej. Co prawda to nadmorski kurort, ale ryba nie jest wege. Ponarzekałam? Chyba pierwszy raz na tym blogu, ale no… czasami trzeba. Skoro przedstawiłam już swoje „ale”, to teraz czas na dobre strony spacerowania po Helu poza sezonem.

Fokarium otwarte dla zwiedzających jest cały rok, a ja uwielbiam foki i nie mogłam darować sobie tej przyjemności. Spóźniłam się na karmienie, ale i tak miałam okazję pogapić się na moje ulubione zwierzątka. I to za jedyne pięć złotych. Nie, nie byłam jedyną zwiedzającą tego dnia. Poza mną i moją przyjaciółką, spacerowali tam też inni ludzie. No dobra, para, dwie osoby. Wiadomo, nie każdy lubi deszcz i nadmorską bryzę. A jest to w pewnym sensie plus – brak tłumów, tłoku. Wszystkie foki nasze!

Nie wspięłam się na latarnię morską, bo boję się schodów (nie z lenistwa, to irracjonalny lęk). Spacer na cypel był ryzykowny, biorąc pod uwagę deszcz i coraz większy wiatr zwiastujący nadchodzący sztorm. Co więc poza fokarium widziałam na Helu? Skoro nawet nie popłynęłam tam tramwajem wodnym z Gdańska, jak szanujący się polski turysta? Spacerowałam po plaży, zjadłam dorsza, wypiłam kawę i spędziłam miło czas. Na koniec przeszłam się na kolejny spacer po pobliskim lasku, zachwycając się polską jesienią (i zbierając pozostawione w lesie przez niewychowanych ludzi butelki po piwie). Natura to największy plus tego miejsca. Nie zachęciłam was na wypad? Może zdjęcia przemówią do was bardziej niż moje słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: