art Francja Podróże

Dlaczego Muzeum d’Orsay jest lepsze od Luwru?

Byłam już w Ufizzi we Florencji, w madryckim Prado, National Gallery w Londynie i wielu innych, wielkich muzeach, ale Luwr do niedawna pozostawał na liście miejsc, które jeszcze muszę zobaczyć. W końcu trafiłam do Paryża, kupiłam bilet do muzeum marzeń i co? I strasznie się rozczarowałam.

Nike, II wiek p.n.e., Luwr

Nike to jedna z antycznych rzeźb, którą chciałam zobaczyć na własne oczy, od kiedy tylko trafiłam na jej zdjęcie w podręczniku od języka polskiego w szkole podstawowej. Zachwycałam się wtedy pięknem wykutej z kamienia postaci i wyobrażałam sobie, jak musiała wyglądać jej głowa. Właściwie od tego pragnienia zaczęła się moja chęć wyjazdu do Paryża. Nike jest jednym z eksponatów Luwru, więc wiedziałam, że prędzej, czy później tam trafię. I owszem, o ile widok rzeźby z II wieku p.n.e. zrobił na mnie ogromne wrażenie, tak wizyta w paryskim muzeum strasznie mnie wymęczyła. Kocham sztukę, ale nienawidzę tłumów. A tłumy to normalna kolej rzeczy w popularnych turystycznych miejscach.

Luwr

Jak wspomniałam we wstępie, byłam w wielu wielkich muzeach, i za każdym razem, przychodziłam do nich tuż po otwarciu, bo z doświadczenia wiedziałam, że w porannych godzinach turystów jest o wiele mniej. Do Luwru kupiłam bilet przez internet, by uniknąć stania w kolejkach do kas biletowych. Nie wiem, ile czekałabym na swoją kolej zwiedzania, gdybym tego nie zrobiła, ale z zakupionym wcześniej biletem na konkretną godzinę i tak stałam w kolejce prawie sześćdziesiąt minut… Nogi bolały mnie jeszcze zanim zaczęłam zwiedzanie.

Wenus z Milo z 130–100 r. p.n.e. i tłumy w Luwrze

Gdy przeszłam już kontrolę bezpieczeństwa i mogłam stanąć twarzą w twarz z najpiękniejszymi dziełami sztuki, zaczęłam się denerwować. Była godzina dziesiąta, a ludzi było o wiele więcej niż mogłam się tego spodziewać. Co chwilę ktoś się o mnie obijał, dotykał mnie i zasłaniał głową obrazy. No cóż próbowałam skupić się na sztuce, nie na tych niedogodnościach, ale po trzech godzinach miałam zwyczajnie dosyć i postanowiłam wyjść z budynku.

telefony ciekawsze od obrazów w Luwrze
Portret księżniczki, Pisanello, 1435-1440 r., Luwr
Błogosławiony Ranierri Rasini uwalniający biedaka z więzienia we Florencji, Stefano di Giovani zw. Sasetta, 1444 r., Luwr

Jak się domyślacie trzy godziny w tak wielkim muzeum, z tyloma dziełami sztuki, to bardzo krótko. Przyznaję się bez bicia, Luwr zwiedziłam pobieżnie. Nie miałam siły i nerwów na dłuższą wycieczkę. Moje wnioski po tej przygodzie? Luwr powinien być dostępny dla określonej ilości osób, wejściówki na godzinę powinny być limitowane. Wtedy spokojnie poszłabym tam kilka razy, by we względnym spokoju nacieszyć oczy całym tym pięknem mieszczącym się w murach dawnego pałacu królewskiego.

kolejka do Mona Lisy, Luwr
ja po odstaniu swojego w kolejce do Mona Lisy z Mona Lisą

Do samej rozsławionej Mona Lisy pędzla da Vinciego ustawiają się dwie kolejki. Po odstaniu dwudziestu minut w jednej z nich, masz kilkanaście sekund na zrobienie sobie z nią selfie. Bo przecież nie ma mowy o przyjrzeniu się jej z bliska. W takich chwilach chciałabym być Beyonce, która mogła zwiedzać z mężem Luwr bez jakiegokolwiek cienia turysty za sobą.

Poza tym w Luwrze łatwo się zgubić. Co prawda na każdym kroku możesz dostać mapkę z wskazanymi wszystkimi salami i popularniejszymi dziełami sztuki, ale mimo wszystko czułam się tam zagubiona. Nie wiem, czy to dlatego że byłam już wkurzona tym wszystkim, czy ze zmęczenia. Zazwyczaj mam świetną orientację w terenie.

Przed wejściem do Muzeum d’Orsay

Zanim pojechałam do Paryża, moja przyjaciółka historyczka sztuki poleciła mi Muzeum d’Orsay. Powiedziała mi, że jest jej ulubionym muzeum w Paryżu i nie dość, że w jego kolekcji znajdują się dzieła takich artystów jak van Gogh, Monet, Manet, Rodin, Renoir, Sisley, czy Toulouse-Lautrec, to jeszcze ma piękne wnętrze i jest mniej oblegane niż Luwr.

Rzeczywiście, w nim kolejka zmniejszała się dosyć sprawnie, a bilet kupowałam na miejscu przy kasie. Nie mogę powiedzieć, że w nim nie było wcale ludzi, ale było zdecydowanie przyjemniej. A kolekcja wcale nie była gorsza. Zachęcające w nim są również piękne zegary i wnętrze. Musicie to koniecznie zobaczyć na oczy.

To oczywiste, że do Luwru warto wejść chociaż raz w życiu, ale gdybym miała wybrać tylko jedne z muzeów na wypadzie do Paryża, to zdecydowanie byłoby to Muzeum d’Orsay. Ma więcej uroku w sobie i nie gorszą, chociaż dużo mniejszą, kolekcję.

Adresy muzeów:

  • Luwr: 75058 Paris cedex 01, dojazd: Metro – linia nr 1 i 7 – Palais-Royal Musée du Louvre
  • Muzeum d’Orsay: 75007 Paris 1 Rue de la Légion d’Honneur, dojazd: Metro linia 12 – Solférino, RER C – Musée d’Orsay

Ceny biletów normalnych:

  • Luwr: 17 euro przy rezerwacji online, 15 euro na miejscu. Audio przewodnik 5 euro;
  • Muzeum d’Orsay: 12 euro, osoby do 25 roku życia za darmo, 5 euro audio przewodnik.

Godziny i dni otwarcia:

  • Luwr: środa, piątek – 09:00 – 21:45, poniedziałek, czwartek, sobota – 09:00 – 18:00 (sale otwarte do 17:30); wtorek – nieczynne;
  • Muzeum d’Orsay: od wtorku do niedzieli 9:30 – 18, w czwartki do 21:45.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: