Na co powinieneś się przygotować, zanim zostaniesz freelancerem

Ostatni tydzień pełen napięć i stresu uświadomił mi, jak ciężka jest praca, którą wykonuję. Myślisz o tym, by zostać freelancerem? Zanim podejmiesz tą decyzję, zastanów się, czy dasz radę podołać tak wielu wyzwaniom. Na co musisz się przygotować?

Walka o wypłatę

Zacznijmy od najtrudniejszej kwestii. Nieopłacona faktura to w Polsce nowa waluta. Nie wiem, jak to funkcjonuje w innych krajach, ale u nas, przedsiębiorcy masowo nie płacą faktur w terminie. Aktualnie czekam na cztery z pięciu przelewów. Wiem, jak je egzekwować, znam kroki, które się wykonuje w takich sytuacjach, ale… za każdym razem, myślę sobie: serio, znowu? Będąc freelancerem zawsze musisz mieć poduszkę finansową na wszelki wypadek i nigdy nie możesz nastawiać się na to, że dostaniesz pieniądze zaraz po zakończonej pracy. No chyba że wykonujesz swoją pracę tylko wtedy, gdy najpierw dostaniesz wynagrodzenie. Z klientem prywatnym nigdy nie miałam problemu z płatnością z góry. Klienci biznesowi zazwyczaj chcą produkt, dopiero później wynagrodzenie. Najtrudniejsze są współprace z instytucjami państwowymi, które mają określony budżet na projekt, ale zanim twoje wynagrodzenie dotrze do ciebie, umowa, czy faktura, musi przejść przez milion rąk najróżniejszych pracowników, co czasami trwa całą wieczność. Więc zanim zostaniesz freelancerem, zastanów się, czy masz w sobie tyle cierpliwości i czy stać cię na to, by czekać na wypłatę.

Zlecenia widmo

Wiesz, ile mniej więcej czasu poświęcasz na pracę nad danym projektem, więc gdy kontaktują się z tobą potencjalni, nowi klienci, rezerwujesz swój czas na pracę dla nich. Ustalacie szczegóły, wyceniasz projekt, czasami w między czasie odmawiasz innemu klientowi, bo wiesz, że nie starczy ci czasu na tak dużo pracy, jesteś gotowy do działania i… kontakt się urywa. Nie wiesz, czy klient stracił zainteresowanie twoją ofertą, bo znalazł kogoś innego, lepszego, a może tańszego, czy może zwyczajnie zrezygnował z zamówienia, bo już mu nie jest potrzebne. Sprawdzasz nerwowo spam, by nigdy nie trafić na wiadomość od niego. Niektórzy odzywają się np. co miesiąc, by przeprosić, że nie kontaktowali się z tobą tak długo, ale mieli coś innego na głowie, pytają, czy teraz możemy zająć się projektem, po czym… znowu znikają.

Ma być gotowe na wczoraj

Dziwnym trafem, klient, który chce wszystkiego „na już”, często jest tym samym klientem, który najpóźniej opłaca wystawioną przez ciebie fakturę. Możesz sobie ustalać czas realizacji zamówienia, określać go w swoim cenniku, a i tak dostaniesz tysiące pytań, „czy może być szybciej, bo ja już potrzebuję, bo to na urodziny prezesa, które są za dwa dni, bo gonią nas terminy produkcji, itp.”. Nie lubię odmawiać współpracy przy fajnych projektach, ale naprawdę w związku z tym, że często wyjeżdżam, nie mogę rzucać wszystkiego i pracować na zawołanie. Więc, albo współpraca przepada, albo… muszę podnieść stawkę, za wykonanie zlecenia w ekspresowym tempie (i zarwać nockę).

Mogę wszystko, nic nie muszę

Klienci są przyzwyczajeni do tego, że skoro płacą, to wymagają. I tak, mają prawo wymagać, bo w końcu to za ich pieniądze wykonywany jest projekt, więc powinni dostać produkt najwyższej jakości. Jednak chcę tu poruszyć zupełnie inny temat. Posłużę się przykładami, z którymi się mierzę, pracując jako ilustrator. Jest bardzo cienka granica pomiędzy poprawką, a zmianą projektu na zupełnie nowy. Kiedyś klient zamówił ode mnie 5 ilustracji, a ja zagwarantowałam mu w cenie po dwie poprawki na każdą. Po akceptacji wstępnych szkiców, gdy wysłałam mu gotowe prace, dostałam wiadomość zwrotną z prośbą bym… zrobiła nowe, bo te „jednak nie pasują do koncepcji jego firmy”. Inną sprawą są klienci, którzy zamawiają prostą ilustrację, kwiatuszki, motylki, bańki mydlane, a później chcą by przy tych bańkach znalazły się jednak budynki, mosty, samochody i żeby w ogóle było to bardziej rozbudowane. Jako freelancer od początku musisz ustalać z klientem, co ma znaleźć się na projekcie, jak ma wyglądać jego finalna wersja i zaznaczyć, że za wszelkie zmiany musi płacić. Asertywność needed.

Papierkowa robota

Kolejna sprawa to podatki. Pracując na etacie masz wszystko podane na tacy przez pracodawce. Pracując jako freelancer, musisz zająć się tym sam. O ile prowadzisz działalność gospodarczą nierejestrowaną, na koniec roku wypełniasz pit i ok, po sprawie, ale jestem pewna, że nie utrzymasz się za kwotę wolną od podatku (nie jestem teraz pewna, ale do niedawna było to 1100 złotych). Jeżeli twoje zlecenia nie służą jako dodatkowe źródło dochodu, kieszonkowe, a są twoją jedyną wypłatą, musisz przemyśleć sprawę i założyć działalność gospodarczą, start up lub pracować na umowy o dzieło, ale nie każdy klient, chce się w to bawić. Czy jesteś gotowy na te wszystkie papierki, vaty, zusy, rachunki, faktury? I nie zapomnij, że jest jeszcze coś takiego jak podatek dochodowy!

Musisz być wszystkim

Szefem, sekretarką, sprzedawcą, marketingowcem. Chyba nie muszę rozwijać tego podpunktu. Zapytam tylko, czy masz na to czas i czy potrafisz pełnić wszystkie te funkcje na raz?

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s