Przepraszam, nie pożyczę ci książki – fakty o mnie, o których nie macie pojęcia

Ostatnio o drugiej w nocy siedziałam po turecku w swoim łóżku, w jednej ręce trzymałam francuskiego croissanta, a w drugiej Historię Filozofii Tatarkiewicza. Czytałam życiorys Kanta, bo takie rzeczy właśnie robię o drugiej w nocy. Jem i czytam biografie znanych filozofów. Kto by się spodziewał? Czego jeszcze o mnie nie wiecie?

Czytam kilka, a nawet kilkanaście książek na raz

Na stoliku nocnym przy moim łóżku leży wspomniana już Historia Filozofii Tatarkiewicza na bezsenne noce, obok niej jakaś obyczajówka lub kryminał, książka psychologiczna i pozycja z literatury pięknej. Nigdy nie umiem się zdecydować, co przeczytać w pierwszej kolejności, ani na co będę miała ochotę danego dnia, dlatego czytam wszystkie nowe książki z mojej biblioteczki na zmianę. Czytam codziennie, minimum pół godziny, inaczej odczuwam, że mój dzień jest stracony. A skoro już o książkach mowa, to…

Nienawidzę pożyczać nikomu swoich książek

Pod tym względem jestem najbardziej samolubną osobą na świecie. Kupuję całą masę książek, a później czytając je, staram się ich nie zniszczyć. Są moją świętością. Dlatego nie znoszę ich pożyczać. Nikomu. Po pierwsze wiele książek w ten sposób straciłam (nie mam głowy do zapamiętywania, u kogo zalega moja własność), po drugie… moje książki wyglądają jak nowe, nawet po kilkukrotnym przeczytaniu. Jestem książkową wariatką. Dlatego błagam, nie stawiajcie mnie w trudnej sytuacji i nie proście o ich pożyczenie. Czuję się głupio odmawiając tak banalnej rzeczy.

Od dziecka wiedziałam, kim zostanę w przyszłości

Od zawsze chciałam być malarką. Nie zostałam malarką, średnio dogaduję się z farbami, ale działam w branży artystycznej. Miałam swoje wystawy i codziennie rysuję. Z pasji stworzyłam swój zawód. Miałam ułatwione zadanie, bo od małego wiedziałam, w jakim chcę iść kierunku. Nie miałam wątpliwości co do wyboru ścieżki edukacji i nigdy nie zastanawiałam się nad tym, gdzie będę pracować. Wiedziałam, że jeśli nie dostanę pracy w zawodzie, to sama sobie ten zawód stworzę. Tak powstało Moillu.

Wbrew pozorom nie o wszystkim mówię publicznie

A mówię dużo i ciągle. Jestem straszną gadułą i ekstrawertyczką. Nie mam problemu z prowadzeniem social mediów i dzieleniem się w nich moim życiem prywatnym. Nie widzę w tym nic złego. Mam jednak swoje zasady. Na przykład nigdy nie publikuję zdjęć z różnych miejsc w czasie rzeczywistym. Mówię o wielu swoich rzeczach na swoim Instastories, piszę na blogu różne posty o sobie i moich podróżach. Mam jednak swoją przestrzeń prywatną. Jest kilka spraw, których nigdy nie będę poruszać publicznie (przynajmniej tak myślę dzisiaj, niewykluczone, że i to może się zmienić). Domyślacie się co mam na myśli?

Jestem osobą wierzącą

Wierzę w Boga, modlę się, chodzę do kościoła. Chyba nie muszę rozwijać tego punktu i tak jestem pewna, że większość z was może być zdziwiona.

Marzę o przeprowadzce z Gdańska, ale ciągle odkładam ją na później

Gdańsk jest piękny, jest tu morze (właściwie zatoka), mam tu swoje mieszkanie, w okolicach mieszka moja siostra, ale… nie znoszę tu mieszkać. Gdańsk wolałabym odwiedzać raz na jakiś czas, najlepiej w wakacje, a nie być tu na stałe. Przeprowadziłam się tutaj w 2012 roku i… już dwa razy się stąd wyprowadzałam. Dwa razy tu wróciłam. Dlaczego? Bo jestem wygodna. Pragnę zmienić miejsce zamieszkania od lat, ale zawsze znajduję jakieś „ale”, by tego nie zrobić. Inne życiowe decyzje podejmuję bez zmrużenia okiem, jeśli chodzi o tą… sama siebie nie rozumiem. Być może w końcu spakuję swój dobytek w kartony i wyjadę stąd chociażby na jakiś czas.

Nie znoszę oglądać z kimś filmów

Dziwna jestem, co? Jest to dla mnie t o t a l n a strata czasu. Seriale na Netflixie i różne filmy oglądam w domu przy pracy lub przed zaśnięciem, albo w kinie. Czas z przyjaciółmi wolę spędzać aktywnie, spacerując, podróżując, jedząc wspólny posiłek. No wiecie, jak już wspominałam, jestem gadułą. Przy filmach trzeba być cicho. To istny koszmar dla kogoś takiego jak ja. Ach, a jeśli już komuś uda się mnie namówić na wspólne oglądanie czegokolwiek w domu, to istnieje wielkie ryzyko, że… zasnę w trakcie.

Zupełnie nie znam się na informatyce

Jedyne co potrafię, to używać Photoshopa, przeglądarki internetowej i aplikacji w telefonie. Założenie bloga kosztowało mnie wiele emocji, nie umiem w te wszystkie domeny, hostingi i tym podobne rzeczy. Wolałabym, by robił to ktoś za mnie. Używam sprzętu Appla, bo jest prosty w obsłudze i niezawodny. Jakakolwiek informacja o aktualizacji sprawia, że się wzdrygam.

Nie potrafię pisać zakończeń w wpisach jak ten

Już dwudziesty raz kasuję to, co przed chwilą napisałam. Pewnie dlatego że jestem pełna wątpliwości, czy w ogóle powinnam publikować na tej stronie posty w tym stylu. Lubię pisać o swoich podróżach, pracy freelancera, czy książkach, ale jeśli chodzi o wpisy o mnie… jestem pełna obaw przed ich publikacją. Musicie mi chyba pomóc, odpowiadając za mnie na pytanie, czy powinny się tu pojawiać. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s