Śniadanie z widokiem na Pałac Kultury – InterContinental Warszawa

Wyobrażacie sobie, że czeka was trwający ponad dwadzieścia godzin lot z pięciogodzinną przesiadką, a wy dzień przed nim budzicie się z gorączką? Brzmi jak najgorszy koszmar? Wolałabym nie wiedzieć, jak to jest, ale niestety mam takie doświadczenie na swoim koncie. W dniu, w którym o 7 rano wsiadałam do pociągu jadącego z Gdańska do Warszawy, z której następnego dnia miałam lot na Tajwan, obudziłam się ledwo żywa.

Mogłam odwołać wyjazd i zostać w łóżku, ale zamiast tego pobiegłam do apteki po ratunek. Z torbą pełną lekarstw udałam się prosto do hotelu, by spędzić w nim dobę próbując wyzdrowieć. Na szczęście miałam zabukowany nocleg w warszawskim InterContinentalu. Coś za coś. Wybrałam pokój Deluxe z widokiem na Pałac Kultury i śniadaniem podanym rano do pokoju. Co jak co, ale doskonale wiem, jak się rozpieszczać, gdy niespodziewanie zachoruję.

O tym hotelu napisano już wiele blogowych recenzji, właściwie wybrałam go, dlatego że kiedyś natknęłam się na jedną z nich i zakochałam się w wystroju i widoku z okna. Mimo że InterContinental mieści się w centrum miasta, ma basen, w którym nagrywano sceny serialu Ślepnąć od Świateł, to nie zapłaciłam za noc w nim fortuny. Przy rezerwacji korzystałam z serwisu booking.com, którego używam od dawna, miałam więc sporą zniżkę za polecenia. Pamiętam, że w tamtym terminie niektóre hotele miały dużo wyższe ceny (czas majówki).

Po dotarciu do pokoju od razu przygotowałam sobie gorącą kąpiel, połknęłam tabletki, a później poszłam odpoczywać na najwygodniejszym łóżku świata. Cieszyłam się, że czas chorobowego umierania mogłam spędzić w miejscu o tak wysokim komforcie.

Przed wyjazdem musiałam dokończyć pracę, zamknąć projekt i napisać zamówiony tekst. Z wielkim bólem serca opuściłam łóżko i zmusiłam się do wykonywania tych zadań. Na szczęście w hotelowym pokoju mogłam usiąść przy dużym biurku i spokojnie skupić się na pracy.

Po wykonaniu wszystkich obowiązków postanowiłam zrelaksować się w hotelowym basenie. Udałam się na 43 piętro budynku, by popływać i wygrzać się w jacuzzi. Nie skorzystałam z dostępnej dla gości sauny i siłowni ze względu na chorobę. Zrezygnowałam też ze spa.

Po powrocie do pokoju na przygotowanej przez obsługę zawieszce zaznaczyłam, co chcę dostać na śniadanie. Wybrałam godzinę, o której miało zostać dostarczone do mnie następnego poranka. Punktualnie o 9 mogłam cieszyć się smakiem pysznego bekonu, jajek, serów, owoców, kawy i świeżego soku. Od razu poczułam się lepiej i odrobinę zdrowsza mogłam jechać na lotnisko.

Cena doby w hotelu zaczyna się od 400 złotych. Opcja dostarczenia śniadania jest dodatkowo płatna, jej koszt to 25 złotych.

W pokoju Deluxe, który wybrałam do dyspozycji są:

  • Klimatyzacja
  • WiFi
  • Led TV i odtwarzacz DVD
  • Mini Bar
  • Zestaw do przygotowania kawy i herbaty
  • Sejf
  • Telefon
  • Szlafrok i kapcie
  • Kosmetyki Agraria®
  • Suszarka do włosów
  • Zestaw do prasowania
  • Zestaw do czyszczenia obuwia
  • Biurko
  • 24h Room Service

Strona internetowa hotelu tu.