Jak zmotywować się do pracy w domu?

Wiecie, że codziennie wstaję o 5:30, wychodzę na godzinny spacer z psem, jem śniadanie, ogarniam się i zabieram do pracy? Myślicie, że zwariowałam? Przecież jako reprezentantka wolnego zawodu mogłabym spać do 12 i chodzić cały dzień w piżamie. Tylko jakby to wpływało na jakość mojej pracy?

Freelancerzy zarabiają na życie wykonując zadania najczęściej zdalnie. Sami decydują, kiedy wykonają swoją pracę i jak będzie wyglądał ich dzień. Znam ludzi, którzy pracują po nocach, a w dzień śpią. Każdy ma swoją metodę. By jednak nadążać z deadlinami warto mieć ustalony rytm pracy. Bo nie ukrywajmy, robienie projektów na ostatnią chwilę nie wpływa dobrze na ich jakość. Jak jak to robię, że mimo braku presji ze strony przełożonych wstaję tak rano i codziennie potrafię zmotywować się do wykonywania swoich zadań? Mam na to kilka sposobów.

Ustaliłam sobie stałe godziny pracy i się ich trzymam

Moją pracę traktuję poważnie, mimo że nie muszę stawiać się punktualnie o siódmej w biurze. Nie mam nad sobą szefa, który dyktuje mi w jakich godzinach powinnam pracować. Aby jednak wpaść w rytm, sama sobie ustaliłam stałe godziny pracy. W okresie wiosenno letnim pracuję od 8 do 16, zimą od 10 do 18. Staram się w tych godzinach nie załatwiać spraw prywatnych, ani zajmować się czymkolwiek innym niż pracą, dopóki nie skończę zadań na dany dzień. Przynajmniej się staram. W praktyce nie zawsze to wychodzi, ale ustalenie tego czasu sprawia, że mam poczucie bycia w pracy „na prawdę”, jak kiedyś, gdy miałam pełen etat. Te godziny sprawiają też, że nie wpadam w pułapkę produktywności. Czasami łapię się na tym, że wieczorem, zamiast poczytać książkę, chcę zrobić kolejny projekt, napisać kolejną notkę lub wykonać jakieś dodatkowe zadanie. Wtedy mówię sobie stop, bo jeśli nie będę się hamować, będę pracować 15 godzin na dobę i w pewnym momencie po prostu przestanę mieć satysfakcję ze swojej pracy. Stałe godziny pracy ułatwiają też kontakt z klientem. Jeśli pisałabym maile w nocy, klienci mogliby to odebrać jako zaproszenie na kontaktowanie się ze mną o dowolnej porze, dowolnego dnia. Nie ukrywajmy, nie chcę przecież być zawsze pod telefonem, mam też swoje życie prywatne.

Zawsze jestem gotowa do wyjścia

Mimo że pracuję siedząc przy swoim szklanym blacie, a odległość z sypialni do mojego biura nie przekracza pięciu metrów, to zawsze siadam przy nim ubrana i pomalowana, jakbym szła do biura pełnego ludzi. Czuję się lepiej, gdy rano biorę prysznic, robię makijaż i ubieram się w swoje ładne ciuchy. Gdybym utknęła w piżamie na dobre, nie czułabym się jak w pracy. Mogłabym wtedy z łatwością przerzucić się z trybu praca na tryb Netfix, a tego przecież chcę uniknąć.

Zawsze mam pod ręką listę zadań

Każdego wieczora przed snem, robię listę zadań na następny dzień. Realną listę zadań. Po roku pracy jako freelancer wiem, jak wydajna jestem. Więc nie zapełniam listy wszystkimi możliwymi projektami. Rozkładam sobie zadania na cały tydzień i odhaczam po kolei wykonane pozycje. Organizacja pracy jest bardzo motywująca. Nie przeoczyłabym żadnego zadania bez listy, bo zawsze pamiętam, co mam zrobić, ale gdy widzę skreślone pozycje, czuję satysfakcję.

Mam czas na wszystko

Najłatwiej się pogubić w pracy, jeśli wszystko chce się zrobić na raz. Doświadczenie pokazało mi, że warto ustalić czas na wszystko. Jeden dzień w tygodniu poświęcam na pisanie tylko notek na bloga – żadnego rysowania. Kiedyś odpisywałam na maile na bieżąco, bo chciałam być w stałym kontakcie z klientami. Teraz wydzielam na to dwie godziny dziennie. Powiadomienia o nowych mailach przestały odrywać mnie od pracy. Uporządkowany czas jest bardzo motywujący. Jeśli wstajesz rano i wiesz, czym będziesz się zajmować, masz jakiś harmonogram i się go trzymasz, nawet nie zauważasz, że pracujesz z domu z pokusą zajmowania się wszystkim innym niż praca.

Kupuję bilety lotnicze

Nic mnie bardziej nie motywuje do pracy niż zaplanowany wyjazd. Ogólnie myśl, że zarabiam na coś więcej niż rachunki i myśl, że w związku z tym muszę zarobić więcej niż najniższa krajowa, co za tym idzie muszę znaleźć na to sposób, działa na mnie motywująco. Praca bez celu nie sprawia mi satysfakcji. Nie jestem osobą, która chomikuje pieniądze na czarną godzinę. Wydaję je na bieżąco, więc jeśli chcę żyć na poziomie, do którego przywykłam, nie mogę spocząć na laurach.

Moja przestrzeń do pracy jest uporządkowana

Nie umiem pracować, gdy otacza mnie bałagan. W moim biurze zawsze mam porządek. Staram się ogarniać moją przestrzeń do pracy każdego dnia. I co ważne, w swoim mieszkaniu mam wydzielone miejsce, w którym tylko i wyłącznie pracuję. Nie wykonuję swoich zadań w sypialni, czy kuchni. Jeśli masz możliwość, tak jak ja, zagospodarować chociażby małą przestrzeń na miejsce do pracy, zrób to! Gdy tylko usiądę przy biurku w moim salonie, czuję, że jestem w pracy, to bardzo ułatwia mi przestawienie się z trybu lenienie się w domu na tryb pełne obroty do działania.

Dzwonię do koleżanki, by wspólnie ponarzekać

Tak! Narzekam! Bo jakkolwiek dobrze by nie było w życiu, zawsze mogłoby być lepiej i zawsze znajdzie się coś na co można mrudzić. Mam swoją dobrą przyjaciółkę z Rosji, Nataszę. Uwielbiam z nią rozmawiać. Obie dajemy sobie dyspensę na wspólne narzekanie raz na jakiś czas. Po każdej takiej rozmowie, czuję, że dzieląc się problemami z kimś innym, pozbywam się wszystkich trosk. I jestem zmotywowana do działania!

Dobre nawyki i organizacja to podstawa

Wiecie co jeszcze się u mnie sprawdziło? Wprowadzenie w życie dobrych nawyków. Jak mi się to udało? Powoli wprowadzałam nowe zadania w swój codzienny grafik. Nie byłam zorganizowana od samego początku. Zanim to wszystko zaczęło mi wychodzić, minęło sporo czasu. Na samym początku swojej przygody z pracą w domu, zrobiłam sobie wzór listy, na której zapisywałam zadania i tabeli, w której zaznaczałam rzeczy, które udało mi się zrobić danego dnia. Z dnia na dzień widziałam czarno na białym swoje postępy.

Jeżeli chcecie, możecie skorzystać z wzoru mojej listy. Do ściągnięcia tutaj. Koniecznie dajcie znak, jeśli ją wykorzystacie. Dodajcie zdjęcie na Instastory i oznaczcie @mo.illu lub @monikawisniowa, lub wyślijcie mi fotkę w wiadomości prywatnej! Mam nadzieję, że moje sposoby sprawdzą się i u was!

Tagi: