Ulubione w tym tygodniu #4

Tydzień kwarantanny za nami. Czy wy, tak jak ja, postanowiliście ten czas spędzić produktywnie? Czy może zdecydowaliście się na odpoczynek na kanapie przed Netflixem? Czym zachwycałam się w przerwach między pracą, a… pracą?

1. Mój numer jeden i aktualne marzenie. Rzecz, którą chciałabym dostać na zbliżające się urodziny. Piękny koc autorstwa jednej z moich ulubionych, zagranicznych ilustratorek Bijou Karman. Chciałam go zamówić, ale… nie ma wysyłki do Polski. Może kiedyś w końcu polecę znowu do USA, a on będzie dalej w sprzedaży. O taki:

Zdjęcie z shop-bijou.com

2. Biała czekolada z Charlotte – taka do smarowania nią pieczywa – można ją kupić w słoiczkach na zapas i cieszyć się pysznym, słodkim śniadaniem w domu – jest dostępna w tej Charlotte na Placu Zbawiciela w Warszawie, podejrzewam że w innych też. Zapasy tego smakołyku przydają się w czasach kwarantanny.

Zdjęcie zrobione w odległej przeszłości, gdy jeszcze mogliśmy swobodnie chodzić po mieście

3. Blog Small Travelers – para, która pisze o swoich podróżach, a w czasach kwarantanny proponują na swoim IG rozwiązania na spędzanie czasu w domu. Można z nimi zagrać w kalambury na Kurniku. Mega pozytywne osoby, których posty śledzę od dłuższego czasu.

4. Peeling enzymatyczny od Tołpy. Mam teraz sporo czasu, więc poświęcam więcej czasu na pielęgnację. Szukałam od dłuższego czasu dobrego peelingu, a ten z naturalnych składników jest trafem w dziesiątkę.

5. Wes Anderson! W ostatnią środę o 6 rano leciał na HBO Grand Budapest Hotel. Kocham ten obraz, więc z chęcią oglądałam ponownie. Nie wiem, czemu wcześniej nie wpadłam na pomysł narysowania bohaterów tego filmu. To się aż prosi o zilustrowanie. Tego samego dnia między projektami narysowałam pierwszą postać i… jestem jeszcze bardziej nakręcona na zrobienie fanowskiej wersji plakatu. To mój pierwszy rysunek, a niedługo pojawi się efekt finalny (pochwalę się na blogu i Instagramie). Potrzebuję na to dodatkowego czasu w planie dnia. Tymczasem chwalę się tym:

Jeżeli nie znacie twórczości Wesa, to polecam na start krótkometrażowy film, który znajdziecie na YouTube: Hotel Chevalier

6. Skoro o Grand Budapest Hotel mowa to… pojawia się w nim trochę sztuki, wiec natchnęło mnie to do poczytania o świetnym malarzu Egonie Schiele, którego obraz widać w kilku scenach tego filmu. Trafiłam na książkę Martiny Padberg o tytule Egon Schiele. Polecam.

Seated Woman with Bent Knees (Adele Herms), 1917

7. Nie mogę nie wspomnieć tu o służbie zdrowia, która w tej sytuacji naraża swoje zdrowie, by pomagać innym. Moja mama (osobista bohaterka) od lat pracuje na oddziale zakaźnym, jest więc tak jak inne pielęgniarki i lekarze na pierwszej lini ognia. Wielkie brawa dla nich!

A to moja piękna Mama pisząca maturę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s