Ulubione w tym tygodniu #5

Dziś poniedziałek, czyli dzień, w którym publikuję listę ulubionych rzeczy, na jakie trafiłam w minionym tygodniu. Tym razem będzie wszystkiego mniej, bo ostatnie dni spędziłam na szukaniu rozwiązań swojego mikro kryzysu. Trzy firmy przesunęły realizację projektów, które miałam wykonać we współpracy z nimi, co za tym idzie… praktycznie straciłam pracę. Jestem z tych osób, które w sytuacjach awaryjnych, najpierw wpadają w panikę, by po godzinie lub dwóch usiąść przy notatniku i zbierając myśli zapisać możliwy plan działania. No więc, skupiając się na tym, nie miałam zbyt wiele czasu na przyjemności. Coś się jednak znalazło:

  1. Włoska pisarka pisząca pod pseudonimem Elena Ferrante. Dostałam jej książkę o tytule Córka w prezencie od Ani. Moja przyjaciółka jej nie czytała, więc obie nie wiedziałyśmy, czy jest to lektura godna uwagi. Jakie miłe było zaskoczenie, gdy zaczęłam czytać pierwsze strony. Od razu pokochałam jej styl i problematykę. Zamówiłam następne tytuły i już nie mogę się doczekać kiedy dotrą do paczkomatu! 
  2. Be Fernandez (hiszpańska ilustratorka, o której już kiedyś pisałam), zaproponowała na swoim Instagramie, by inni twórcy ściągneli jej ilustrację i dokończyli ją na swój sposób. Wzięłam w tym udział, ale niestety nie miałam czasu dokończyć – Be Fernandez mimo tego opublikowała na swoim stories moją wersję (nie pytajcie, czemu nie zrobiłam screenshota, nie wiem). 
  3. Studio Gamut – moja ulubiona drukarnia internetowa, w której zazwyczaj zamawiam wydruki swoich ilustracji. Pracuje bez zmian i sprawnie realizuje zamówienia, co za tym idzie, ułatwia mi pracę.
  4. Kolejna książka Potęga Podświadomości Josepha Murphy’ego. Mam wrażenie, że w niektórych momentach autor odpływa, ale jednak zgadzam się z wieloma jego twierdzeniami. Czytałam wieczorami, próbowałam uspokoić nerwy i nastawiać się pozytywnie.
  5. Telewizyjny serial 9-1-1, na który natknęłam się na FOX Television. Sama jestem zaskoczona tym, że się wciągnęłam w historię o pracy policjantów, strażaków, ratowników medycznych oraz dyspozytorów telefonu alarmowego 911. Może dlatego że nie miałam telewizji przez rok, a teraz oglądam ją prawie każdego dnia? 
  6. Moja suczka Kluska, która w całym tym zamieszaniu znalazła gdzieś kość, i się nią prawie udusiła. Nie mogłam znaleźć weterynarza wieczorem w sobotę, ale zaczęłam ratować ją domowymi sposobami, na szczęście skutecznie. Miesiąc temu umarła moja siedmioletnia Łyżka, więc byłam zestresowana podwójnie. Nie, nie, ta sytuacja zdecydowanie nie należy do ulubionych, wręcz przeciwnie. Uświadomiła mi tylko, jak bardzo kocham swoje wszystkie zwierzęta!
Tagi: