Ulubione w tym tygodni #8

Czyżbym wracała do regularnego publikowania Ulubionych? Czy to znaczy, że dobry nastrój wraca do mnie na stałe? Kto wie?

  1. Brak telewizji w moim życiu. Od powrotu do Gdańska nie włączyłam telewizora (głównie dlatego że telewizor w moim domu zamknięty jest od roku w szafie) i nie czytałam wiadomości o pandemii. Nie wiem, ilu jest zarażonych, jakie są restrykcje. Gdy na ulicy widzę osobę bez maseczki, myślę sobie: ej może to już, koniec. Jednak nie. W każdym razie nie czuję stresu i napięcia.
  2. Aplikacja Drops – 5 minut dziennie uczę się węgierskiego. Umiem coraz więcej słów! Niedługo będę głośno i wyraźnie mówić: Igen, beszélek magyarul! No bo wiecie, w końcu (może za dwa lata?) wrócę na Węgry i chcę mówić więcej niż trochę. Wyjęłam stare podręczniki i zeszyty od węgierskiego i zaczynam powtarzać!
  3. Elena Ferrante – Genialna przyjaciółka – wcześniej w Ulubionych pisałam o Córce napisanej przez Elenę, więc nic dziwnego, że sięgnęłam po kolejną pozycję tej pisarki. Genialna przyjaciółka to pierwsza część cyklu neapolitańskiego i już nie mogę doczekać się, kiedy w moje ręce trafi następna część Historia nowego nazwiska. Nie mogłam się oderwać. Uwielbiam ten styl!
  4. W minionym tygodniu przeczytałam też Normalnych ludzi Rooneya Sallego, ale nie wiem, co mam o tej lekturze myśleć. Brak interpunkcji strasznie mnie wkurzał. Tematyka jest jednak dosyć istotna – problemy w komunikacji, dysfunkcyjne rodziny i ich wpływ na dorosłe życie, relacje. Pochłonęłam ją w jeden wieczór, ale mam do niej jakieś ale… więc czy powinnam o niej pisać w Ulubionych?
  5. Serial na Netflixie Valeria. Ja chyba świadomie katuję się serialami, w których bohaterowie mieszkają we Włoszech, Francji lub Hiszpanii, codziennie widują się z przyjaciółmi, piją wino, chodzą na imprezy, spędzają razem czas. Ostatnio siedzę sama w domu i jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym jest dla mnie pięciogodzinna rozmowa telefoniczna każdego dnia. No ale wracając do Valerii, jest to opowieść o mieszkającej w Madrycie początkującej pisarce, której małżeństwo wisi na włosku. Lekkie, wesołe, w sam raz do rysowania w tle. Kocham takie niewymagające szczególnej uwagi historie.
  6. Dokument Minimalizm też z Netflixa. Pozbywam się rzeczy, mam ich coraz mniej. Nie, nie będę zupełną minimalistką, ale jak już wcześniej wspominałam, czuję się przytłoczona wszystkim, co mam. Rozdałam już część swojego majątku koleżankom i rodzinie. Najfajniejsze rzeczy zostają, ale i tak czuję się uwolniona od tego tłoku.
  7. A propos rzeczy, mam to już od dłuższego czasu, ale dopiero teraz zaczęłam się tym bardziej cieszyć. Mająca jakieś sto lat walizka, która służy mi za miejsce, w którym przechowuje koce. Dostałam ją w prezencie kilka miesięcy temu. Pasuje do mojej starej maszyny do szycia, która służy mi za toaletkę. W końcu coś innego niż IKEA. O taka:

8. Idea niekupowania nowych rzeczy. Koniec z fast fashion i jednorazowymi meblami. Skoro przerzuciłam się już na ebooki, nic już mnie bardziej nie zaskoczy. Będę kupować w second handach, na pchlich targach, OLXie. No nie zawsze i nie wszystko, ale częściej niż dotychczas.

9. Drewno i wiklina. Zakochałam się w nich na nowo.Tego będzie w moim nowym mieszkaniu pełno. Tylko najpierw muszę spakować cały swój dobytek (albo to co z niego zostanie) i znaleźć te nowe mieszkanie. Kiedy? Sama już nie wiem. Wiem tylko tyle, że Warszawa na mnie czeka!