Plusy i minusy prowadzenia Start upu

Prowadziłam swój Start Up prawie rok i właśnie złożyłam wypowiedzenie – z wielu względów. Zawsze uważałam to za rozwiązanie przejściowe i skłaniałam się ku temu, by jednak prowadzić własną firmę nie Start Up. Pomyślałam, że mogę podzielić się z wami swoimi doświadczeniami. Może rozwieje to wasze wątpliwości i pozwoli przekonać się wam, jak to działa od środka.

Czym jest Start Up i jak działa?

Start Up to taka firma na start – zakładasz ją przez inkubator przedsiębiorczości – np. TwojStartup.pl. Płacisz co miesiąc opłatę wpisową (np. 250 złotych), dzięki czemu możesz korzystać z usług Fundacji. Możesz wystawiać faktury, prosić o faktury sprzedażowe w sklepach i tym podobnych miejscach, by odliczyć VAT i legalnie prowadzić swoją małą firmę. Nad tobą jest koordynator, który pomaga ci ze wszystkimi formalnościami, sprawami, których sam nie umiesz ogarnąć i wypłaca twoje zarobione środki z subkonta, na które trafiają – tak, prowadząc start up wynagrodzenie dostajesz na podstawie umowy o dzieło lub zlecenie. Mniej więcej tak to wygląda.

Plusy

  1. Zdecydowanym plusem prowadzenia Start Upu są niskie koszty – nie musisz szukać księgowego, fundacja to zapewnia w ramach opłaty wpisowej. Nie musisz płacić ZUSu (na ten dzień to chyba ok. 1500 złotych miesięcznie). W cenie, która zazwyczaj waha się od 250 do 350 złotych masz wszystko – księgowość, pomoc koordynatora, prawnika, możliwość używania sal na spotkania w biurach fundacji, czy co-workingu.
  2. Mając tak niskie koszty, możesz przekonać się, czy twój biznes w ogóle wypali. Możesz legalnie sprzedawać swoje usługi i budować bazę klientów, nie martwiąc się w tym samym czasie o wysokie składki ZUS i inne opłaty.
  3. Jeżeli potrzebujesz ubezpieczenia, możesz podpisać z fundacją umowę zlecenie. Są to niskie koszty, a w razie wypadku, czy choroby możesz korzystać z opieki medycznej w ramach NFZ.
  4. Koordynatorzy sprawnie pomagają i rozwiewają twoje wszelkie wątpliwości.

Minusy

  1. Prowadząc Start Up nie jesteś firmą, w pełnym tego słowa znaczeniu – nie masz bezpośredniego dostępu do swojego konta bankowego – logujesz się tylko do aplikacji mobilnej i możesz sprawdzić jego stan, ale nic poza tym – wszystkie przelewy muszą być zaakceptowane przez górę i za każdym razem, gdy chcesz dostać wypłatę musisz podpisać z fundacją umowę – ja podpisywałam umowy o dzieło, w związku z charakterem moich usług. Czyli musisz planować swoje wydatki, tak by nigdy nie zostać bez wypłaty. Koordynator musi zaakceptować umowę i przekazać twoje przelewy do realizacji. Zanim dostaniesz pieniądze na prywatne konto, mija jakiś czas. Najgorzej, jeśli zbliża się weekend i zapomnisz wypłacić swoje środki.
  2. Nie podpisujesz żadnej umowy w swoim imieniu – fundacja robi to za ciebie – to jest główny zgrzyt, dla którego rezygnuję ze Start Upu. Dla przykładu: jeśli chcę wykonać ilustracje do książki i udzielić wydawnictwu licencji czasowej, mogę prosić fundację o podpisanie umowy w moim imieniu. Ale to ja jestem twórcą ilustracji i nie chcę, by fundacja dysponowała licencją do nich. Jeżeli podpiszę umowę jako osoba prywatna, nie mogę poprzez fundację wystawić faktur. Nie pasuje mi to. Jest to skomplikowane i niewygodne, zwłaszcza w mojej branży, w której każde wydawnictwo chce mieć podpisaną umowę. Więc prowadząc start up i tak podpisuję umowy o dzieło/zlecenie z niektórymi klientami. Oczywiście mogę prosić prawnika fundacji o przekształcenie umowy, tak by była wygodna i dla nich i dla mnie, ale to prowadzi do kolejnych dyskusji z klientem i jest w mojej opinii zagmatwane. Gdybym prowadziła firmę, podpisałabym umowę w imieniu swojej firmy i miałabym sprawę zamkniętą.
  3. W wypadku pandemii nie dostajesz żadnego wsparcia finansowego z tarczy antykryzysowej (nawet jeśli stracisz wszystkich klientów).
  4. Nie możesz kupić nic w leasingu (nie potrzebowałam tej opcji, ale jednak niektórzy mogą być tym zainteresowani).

Podsumowanie

Start Up jest dobry dla osób początkujących, które chcą sprawdzić jak działa biznes. Pozwala nauczyć się wielu rzeczy – ja przed jego założeniem, nie wiedziałam, jak wystawiać faktury, jak rozliczać vat i inne podobne rzeczy i jakie są w ogóle podatki. Nie jest wielkim ryzykiem, bo opłata w inkubatorze nie jest kosmiczna tak jak ZUS. Jednak na dłuższą metę (piszę tu konkretnie o swojej branży, czyli o pracy w ilustracji) zaczyna być męczący – zwłaszcza fakt, że nie masz dostępu do swojego konta i nie możesz podpisać umów bez konsultacji z „górą”.