Call your momma to buy Pneumomania

Mój znajomy z liceum kiedyś, przy wspólnym piwie powiedział mi: jedno trzeba ci przyznać, nie znam drugiej tak konsekwentnej w działaniach osoby. Znam cię kilka lat, a ty dalej rysujesz te Pneumoo.

W tamtych czasach miał racje. Rysowałam te swoje stworki przy każdej możliwej okazji. Wplatałam je w projekty zadane przez nauczycieli, prywatne, a nawet zawodowe (do tej pory pamiętam koncertowy plakat z Pneumoo wykonany dla jednej z Warszawskich kapel). Rysowałam je zawsze, wszędzie i od kiedy pamiętam. Tylko jakoś w ostatnim czasie, skupiając się na szlifowaniu portretowego warsztatu, zaniedbałam rysowanie Pneumoo. No właśnie, Pneumoo, Pneumoo, Pneumoo, czym to w ogóle jest?

Jedna z moich wczesnych grafik z Pneumoo w roli głownej (2012 r.)
Czym jest Pneumoomania?

Barwne stwory pojawiające się znikąd w każdym możliwym projekcie, powstały mniej więcej w 2008 roku, dokładnie w tym samym roku, w którym podjęłam edukacje artystyczną. Już na jednych z pierwszych zajęć artystycznych usłyszeliśmy, ze manga i anime są złe i absolutnie nie możemy się nimi inspirować przy tworzeniu swoich prac, a później sztuki. Mimo ze nie potrafiłam nigdy dobrze rysować mangi i nie wiedziałam czy chce się zgodzić z wykładowcami, czy nie, podświadomie wiedziałam, że przemawia do mnie kultura Azji. Podobała mi się stylistyka słodkich postaci, kolory, i wszystko to, co było z tym związane. Przeglądając zagraniczne strony internetowe docierałam do najróżniejszych postaci, którymi mocno się inspirowałam. Chciałam mieć coś swojego, coś co od podstaw byłoby moje, mogłoby pomoc mi wyrażać swoje emocje, które w moim nastoletnim ciele aż budowały. Pamiętam dokładnie jedną z wielu nieprzespanych nocy (w nastoletnim życiu chorowałam na depresję, miewałam ataki paniki, co było konsekwencją problemów ze snem), którą poświęciłam na rysowanie dla przyjemności (był to od zawsze i już chyba na zawsze mój sposób na relaks.). Do późna szkicowałam najróżniejsze rzeczy, które później chciałam przekształcić w rastrową grafikę. Na jednej z kilkunastu zarysowanych kartek A4 wyłoniła mi się pierwsza próba postaci Pneumoo. Pneumoo, czyli stworka, który od tamtej poty towarzyszył mi już zawsze.

Dama z Pneumoo 2009 r.

Stworów jak te w internecie i twórczości innych artystów była cała masa. Mi zależało jednak, by te były moje, zupełnie moje. Dlatego mimo podobnego do innych charakteru, starłam się dodawać im elementy charakterystyczne tylko dla nich. Przez te kilkanaście lat rysowania ich, wielokrotnie dostawałam od znajomych zdjęcia podobnych z podpisem myślałem, ze to twoja sprawka. Znajdowali je na murach, reklamach, na różnych naklejkach. I zgadzam się, jest wiele podobnych tworów, ale moje Pneumoo jest tylko moje. Może na pierwszy rzut oka, dla laika, różnica nie jest widoczna, ale zapewniam, są jedyne w swoim rodzaju. Wielce prawdopodobne jest tez to, że widać gdzieś podobnego stwora, widzieliście właśnie Pneumoo. Od lat jestem wandalem zostawiającym wlepy z nimi na całym świecie.

Stworzylam wiele wariacji na ich temat. Ba, w 2012 roku obroniłam dyplom z grafiki warsztatowej (tak, tak, o ile nie stworzę logo dla Twojej firmy, jako rzemieślnik, z przyjemnością przygotuje ładna akwatintę/akwafortę do Twojego biura) – a na tym dyplomie znalazły się oczywiście Pneumo. Dyplom miał być w końcu podsumowaniem 4 lat nauki grafiki, wiec postawiłam na swój autoportret ze stworami, które przecież powstawały w tamtym czasie. Niestety, nie mam żadnej dobrej odbitki. Udało mi się ukraść z pracowni (to było nielegalne, ale jak wspomniałam jeśli chodzi o Pneumoo – jestem wandalem!) jedną, próbną odbitkę, przetartą w niektórych miejscach. Nie jest idealna, ale jak trofeum włożona w ramę wisi na ścianie w moim salonie (w Gdańsku, w którym od jakiegoś czasu nie mieszkam, jednak wiem, ze tam na mnie czeka). Dyplom to nie wszystko. Pneumoo było na t-shirtach, czapkach, kubkach, a nawet swojego czasu powstały unikatowe Pneumo maskotki. Czas chyba najwyższy przywrócić im nowe życie. Make Pneumoo great again!

Marzy mi się stworzenie muralu z Pneumoo (i miało do tego dojść w zeszłym roku na wyjdzie do Azji, który odwołała pandemia). Marzy mi się wielka kampania z moimi Pneumoo. Marzy mi się wiele projektów, mimo że w ostatnim czasie przestałam je gdziekolwiek publikować. Ostatnio tknęło mnie coś, by znowu wrócić do rysowania moich potworów. Czemu? Bo to dla mnie największa frajda. Gdy rysuję portrety, posiłkuje się zdjęciami. Pneumoo wychodzą prosto z mojej głowy. Rysując stwory w najróżniejszych wariacjach nie czuję żadnych ograniczeń. Przelewam na papier to, co wpadnie mi w myśli. Powstają od tak, automatycznie. Z czasem ewoluowały – już nie tylko jako potwory. Rysuje pneumo misie, które nazywam smutnymi (te mogliście widzieć na moim Instagramie – w ostatnich latach, były bohaterami moich kartek okolicznościowych), postacie innych zwierząt takich jak Jeloniak (który celowo jest niekształtny, a powstał w pociągu, gdy zimą kilka lat temu wracałam do rodzinnego domu i przez okno zauważyłam jelenia).

Pneumoo zazwyczaj maja przy sobie pralkę, różne sprzęty, bo tworzą sok wiśniowy (przez lata podpisywałam się wszędzie Wiśniowa). Pneumoo są moją fantazja i odpowiedzią na szereg moich dziwnych pomysłów. Nie maja większego celu, poza uciechą obserwatora. Są ze mną i są moje i cholernie się cieszę, że tydzień temu podczas spaceru, mój dobry znajomym napomknął, że brakuje mu Pneumoo i że mogłabym publikować je częściej. Biorę sobie tę radę do serca i aktywuję w końcu pneumookokowy Instagram.

Ach, właśnie, skąd nazwa Pneumoo? A właściwie Pneumoomania? To już wynikło z żartu, gdy z koleżankami w internacie wygłupiałyśmy się i krzyczałyśmy coś o pneumokokach. Nie pamiętam, o co dokładnie nam wtedy chodziło, ale gdy spod mojej ręki wyszedł pierwszy stwór od razu wiedziałam, ze nazwę go Pneumoo. Właśnie wtedy rozpoczęła się moja mania. PneumooMania.

Zapraszam Was na nowy Pneumoo Instagram: https://www.instagram.com/pneumoomania/

Opublikował/a

Urodziłam się z poczuciem, że powinnam być gwiazdą rocka. Próbuję żyć w ten sposób, mimo braku muzycznych talentów. Zarabiam na życie rysując, fotografując i pisząc. Odpoczywam w pracy. Podróżuję, by odkrywać świat i siebie. W torebce zawsze mam jedną lub dwie książki, od których nie mogę się oderwać. Nie poznaję ludzi na ulicy, bo głowę mam zawsze w chmurach.

Jedna myśl w temacie “Call your momma to buy Pneumomania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s